50 – letni siedlczanin zadzwonił wczoraj do dyżurnego siedleckiej komendy, poinformował go, że otrzymał zlecenie zabicia dwóch osób i ma zamiar je wykonać, po czym rozłączył się. Policjanci potrzebowali niespełna 30 min, aby dotrzeć do mężczyzny, który wykonał telefon.
Po ustaleniu personaliów dzwoniącego i dotarciu do miejsca, w którym przebywał okazało się, ze telefon był głupim żartem a jego autor był pod wpływem alkoholu. W najbliższym czasie bezmyślny dowcipniś odpowie przed sądem za niepotrzebne wywołanie czynności policji.
W związku z tą sytuacją policja przypomina, że wyjaśnienie takich sytuacji angażuje pełniących służbę policjantów, których autentycznej pomocy może w danej chwili potrzebować ktoś inny. Tego typu dowcipy mogą wpłynąć na to, że pomoc nie dotrze do potrzebującego na czas.
Autor: nadkom. Jerzy Długosz; KMP Siedlce/opr. bg
Najsurowszy wymiar kary możliwy do wymierzenia za to wykroczenie. Inni się oduczą.
Od razu kara śmierci, bo mnie zdenerwował, nie?
Niech po prostu zwróci koszty postępowania. Nie mam zamiaru składać się na głupie żarty.
Takie zachowanie/zachowania prowadzą do sytuacji, w której w momencie ewentualnego zagrożenia: ładunek bombowy czy groźba usiłowania zabójstwa najpierw będziemy z tego drwić, następnie szukać "szaleńca", a dopiero potem okaże się, że ten de facto nie żartował, a "my" nie zdążyliśmy…
to równy gość:)Sprawdzał tylko waszą czujność:)